"Szare miraże"

Mieszkam w mieście, którego liczba mieszkańców przekracza 300 tysięcy. Codziennie przemieszczam się autobusem, na pieszo i czasami samochodem. Mijam wiele osób. Zwracam uwagę na wiele zjawisk społecznych i obserwuje swoje otoczenie. Zauważyłam, a może tylko mi się tak zdaje, że dorośli bardzo rzadko się uśmiechają. Zazwyczaj twarze mijanych ludzi spowija mrok, smutek, zniechęcenie, złość, zmartwienie. Może ciężar codzienności i to jak bardzo codzienność rozminęła się z ich pragnieniami doskwiera dużej części populacji mojego miasta?
Nie będę tego oceniać. Taki „upadek” to moim zdaniem efekt wielu niekonstruktywnych kryzysów. Każda zmiana w życiu to kryzys. Każde ważne wydarzenie to kryzys. Może on być konstruktywny i prowadzić do sukcesu lub możemy sobie z nim nie poradzić.
Upadam i wstaję. Jestem, czekam, pracuję, płaczę, myślę, trwam….
Jestem przekonana, że na drodze własnego życia spotykamy ludzi, którzy albo nas pobudzają albo nas wysysają. Każda napotkana osoba, każdy kontakt z drugim człowiekiem nadaje pewien rytm naszemu życiu. Trwając w codzienności, która nie jest spełnieniem naszych marzeń popadamy w rutynę i zaczynamy znikać w tłumie smutnych, zniechęconych ludzi.
Ciężko kroczyć z uśmiechem na twarzy w życiu, które nie daje satysfakcji. Przekonana jestem, że większość ludzi szuka satysfakcji w czymś spektakularnym. A może by tak nowa fryzura, zmiana uczesania? Spacer po zmroku lub o świcie a może by tak uśmiech do nieznajomych, miłe słowo na przystanku. Piwo w barze pełnym ludzi. Może telefon do kogoś z kim dawno nie rozmawiałem. Gra planszowa? Dzisiaj jest tyle możliwości. Tak dużo, że gubimy się w wyborach więc nie wybieramy nic. Szare miraże
"…. Twój dom wśród setek innych domów
Z szarymi drzwiami, z szarym balonem
Jeśli Cię dręczą szare sny
Zapukaj do mych szarych drzwi
Tysiące twarzy, setki miraży…." ( tekst Kora,Maanam)
KAŻDY JEST KIMŚ W SWOIM MAŁYM ŚWIECIE. KAŻDY JEST WYJĄTKOWY.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niskie kompetencje wychowawcze, dysfunkcja czy patologia ? Gdzie jest granica....

Trochę o małżeństwie.

Uchodźcą jestem.... zmuszona uchodzić jestem za kogoś kim nie jestem.