Szkoła, szkoła, szkoła.

Niniejszy post odniosę do tematyki związanej ze szkołą Nie będę w nim pisała bezpośrednio o szkole, zwrócę jedynie uwagę na pewien problem polskiego szkolnictwa.

Rozpoczynając edukację większość z dzieci ma około 7 lat. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Już na początkowym etapie kształcenia dzieci otrzymują oceny w systemie opisowym. Opis zawiera: osiągnięcia, braki, trudności, stopień rozwoju i rozumienia na danym etapie rozwoju. Ocena wypełniana jest szablonowo, można w niej znaleźć sformułowania bardziej zindywidualizowane. Ocena opisowa pozwala zrozumieć czy dziecko rozwija się zgodnie z etapem na jakim się znajduje. Wszelkie opinie maja służyć temu aby wesprzeć dziecko w jego dalszej drodze kształcenia. ( chociaż z tym wsparciem różnie bywa)

Kolejnym etapem - jaki przeszły moje dzieci ( dzisiaj to znowu wygląda inaczej) była klasa 4-6. Ten etap wprowadza nas do typowego systemu oceniania. Skala ocen zaczyna się od 1 a kończy ją 6. Od tego momentu ocena definiuje dziecko. Dlaczego tak uważam ?

Ocena - w systemie szkolnym określona została w : Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych.

Każdy, kto uczęszczał do szkoły wie, że ocenę można dostać za tzw. wyniki w nauce: konkretnie ocenę nauczyciel wystawia za: sprawdzian, odpowiedź ustną, zadanie domowe, brak zadania domowego, za brak stroju na w-f, za brak książki, zeszytu, ćwiczeń, piórnika itp. Ocena działała jak broń i straszak, tak jest do dzisiaj.

Myślę też, że wiele razy nauczyciel wystawił ocenę ndst dlatego, że uczeń był butny, miał inne zdanie niż nauczyciel lub po prostu nie lubił ucznia.

Ja doświadczyłam takich zachowań a Ty? Moje dzieci też a Twoje ? Dzieci moich znajomych też....

Ocena nikogo nie definiuje- uczeń bez oceny pozostaje uczniem, człowiekiem, który ma zainteresowania, radości, smutki, ma swoje zdanie, wyobrażenie.... A kim jest nauczyciel bez systemu oceniania ?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niskie kompetencje wychowawcze, dysfunkcja czy patologia ? Gdzie jest granica....

Trochę o małżeństwie.

Uchodźcą jestem.... zmuszona uchodzić jestem za kogoś kim nie jestem.