Moje zdanie


Taka historia:

Urodziłam się w 1981 roku. Jak przez mgłę pamiętam rok 1989 ale pamiętam, obrady okrągłego stołu, pamiętam czasy przemian oraz pochody 1 majowe.

Pamiętam pierwsze sklepy pełne cukierków i pamiętam moją 1 lalkę Barbie kupioną w sklepie z pasmanterią. Dobrze pamiętam smak pierwszych chrupek - serowo ziemniaczane. Pamiętam też  smak tabliczki czekoladowej  na opakowaniu była wiewiórka. Pamiętam jak zakładali mojej mamie telefon stacjonarny.... kojarzę, że czekali na niego kilka lat.

Wychowałam się w czasach przemian ustrojowych i wchodzenia Polski na wolny rynek gospodarczy.

Myślę, że moja młodość była łatwiejsza niż obecnie. Mam takie zdanie ponieważ: wszystkiego było mało i z byle czego człowiek się cieszył. Obecnie wszystkiego jest pełno ...wszędzie wszystkiego jest pełno-  człowiek zagubiony w nadmiarze.

Kiedy w 2000 roku szykowałam się do studniówki nie miałam wielu opcji do wyboru jeżeli chodzi o sukienkę. Było ich więcej niż  w 1990 ale mniej niż w 2020 :). 

Nie było Internetu, a może był ale nie w domach chyba, że u kogoś zamożnego. Pamiętam swój pierwszy telefon komórkowy z antenką. Pamiętam jak  pojawił się Internet w 2003 roku. Modem, który trzeszczał i piszczał- godzina połączenia z Internetem kosztowała 1 zł. Trzeba było uważać aby nie utracić majątku :).

Dzisiaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Ja uważam, że to wspaniałe, bo doświadczyłam czasów kiedy było całkiem inaczej. Obecnie dzieci wychowywane są w przesycie przedmiotów.

 Mam takie zdanie, że przedmiot pomija podmiot. Oznacza to, że przedmiotem rodzice, opiekunowie chcą zastąpić swoją podmiotową funkcję.  Podmiotowa funkcja rodzica/ opiekuna polega na zaspokajaniu potrzeb emocjonalnych. Oznacza to, że znam i rozumiem potrzeby mojego dziecka/podopiecznego. Jeżeli nie rozumiem to szukam, staram się. W miarę moich możliwości podążam za tymi potrzebami - nie mylić z potrzebą posiadania przedmiotu. 

Moim zdaniem przedmiot pomija podmiotowość z wygody i lenistwa. Myślę tak dlatego, że łatwiej kupić tablet czy smartfon niżeli spędzić kreatywnie czas ze swoim dzieckiem. Kreatywnie nie oznacza na robótkach ręcznych ale ogólnie we wspólnej zabawie- wszystko zależy od wieku naszego dziecka.

Moim zdaniem mamy dzisiaj takie czasy gdzie wygoda życia w dostatku przedmiotów czyli konsumpcjonizm kompletnie przysłania drogę do zrozumienia potrzeb dziecka. 

Moim zdaniem dzisiaj są czasy mieć zamiast być. Wolę posiadać przedmiot niżeli  istnieć jako osoba pełna i spójna. 

Wiem, że konsumpcjonizm wyrasta z przekonania, że przedmiot zaspokoi moje potrzeby nadrzędne. Niestety wszystkie dobra tego świata nie zastąpią uczuć i doświadczania życia. 

Nie ma takiej mocy przedmiot aby górować nad istnieniem.  

Współczuję wszystkim tym osobą, które w posiadaniu przedmiotów doszukują się nieograniczonych pokładów szczęścia. 

Nie ma nic złego w tym, że chcę obdarowywać swoje dziecko tym co najlepsze. To zrozumiałe chcemy dać naszym dzieciom wszystko, uchylić nieba. Zgadzam się ale róbmy to z głową. Dajmy mu w pierwszej kolejności wszystko to co jest za darmo:

  • MIŁOŚĆ
  • OPIEKĘ
  • TROSKĘ
  • WSPÓLNĄ ZABAWĘ,
  • WSPÓLNE SPACERY,
  • POCHWAŁY,
  • ZACHĘCAJMY DO AKTYWNOŚCI,
  • CIEPŁE SŁOWA
  • ZASADY/NORMY,
  • CZYTAJMY,
  • ŚPIEWAJMY,
  • POKAZUJMY PRZYRODĘ,
  • UPRAWIAJMY RAZEM SPORT. 

Od nas rodziców/opiekunów zależy z czym dziecko wejdzie w dorosłe życie - ze stertą przedmiotów czy barwną osobowością. 

Kochajmy nasze dzieci - chwalmy je, opiekujmy się nimi, podążajmy ich ścieżką, współpracujmy z nimi uczmy się życia od nich i dajmy im to co dla nich będzie najważniejsze.




 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niskie kompetencje wychowawcze, dysfunkcja czy patologia ? Gdzie jest granica....

Trochę o małżeństwie.

Uchodźcą jestem.... zmuszona uchodzić jestem za kogoś kim nie jestem.