Kultura. Moja, Twoja, Nasza.

Kiedy myślę o kulturze MOJEJ/TWOJEJ/NASZEJ rozumiem przez to wszelkie umiejętności, prawa, normy, zależności, wiedzę, wierzenia, sztukę, zachowania, zwyczaje, które są charakterystyczne dla naszej społeczności. Nasza społeczność to  np.: my Polacy, bydgoszczanie, studenci, rodzice, dziadkowie itd.
Kultura to „twór” społeczny o bardzo silnych korzeniach historycznych. Istnieje w wyniku przekazu  i jest kontynuowany jako stała regulacja życia społecznego. Nie wiem kiedy zatraca się kulturę ? Może nie tyle się zatraca co jej modyfikacja przybiera formę groteski.
Od jakiegoś czasu obserwuję społeczeństwo. Robię to dyskretnie bez nachalnego nacisku. Spacerując obserwuję, uczestniczę w życiu społecznym jako matka, pracownik, żona itd.
Widzę zmiany w obyczajowości. Jako dziecko byłam uczona, że najpierw się wychodzi a potem wychodzi np. do autobusu, zasada ta dotyczyła również pomieszczeń. Dzisiaj mam kłopot… Chcąc wysiąść z autobusu muszę przepchnąć się przez tłum ludzi wsiadających, którzy nawet nie myślą o tym aby wypuścić wysiadających !? Ciągły pośpiech…..
Uczono mnie również aby prosić jak coś chcę, przepraszać jak nabroję lub sprawię komuś przykrość (nawet nieświadomie), dziękować nawet za bardzo małe gesty. Hm…. Co się stało !? Czuję, że jest tego bardzo mało…….
  • Zatracenie w globalizacji?
  • Czy nie jest tak, że znaczna część społeczeństwa wybiera z kultury to co proste i mało wymagające?
  • Czy nie stajemy się społecznymi kalekami?
  • Możemy czerpać z globalizacji wszystko co najlepsze nie zatracając własnej pięknej kultury?
  • Kim będziemy jak staniemy się niekulturalni ?
Chciałabym aby kultura miała znaczenie dla każdego w wymiarze globalnym i osobistym. Marzy mi się takie społeczeństwo gdzie kultury wypływa z dobra i akceptacji inności. Jestem głęboko przekonana, że „pozostanie w kulturze” podnosi naszą osobistą wartość.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niskie kompetencje wychowawcze, dysfunkcja czy patologia ? Gdzie jest granica....

Trochę o małżeństwie.

Uchodźcą jestem.... zmuszona uchodzić jestem za kogoś kim nie jestem.